sobota, 14 lutego 2015

"Ona mnie potrzebuję" (wstęp do rozdziału 3)

Jorge

Lekarz powiedział że Tini miała chwilowe zatrzymanie pracy serca, a teraz gdy się obudziła pamięta tylko swoje "życie na planie". Nie pamięta kim są jej rodzice, gdzie mieszka, ile ma lat itp. Wie tylko tyle że że nazywa się Martina i ma przyjaciół z planu oraz że występuje w serialu "Violetta" i że ma chłopaka Petera z którym pokłóciła się rano. Potrafi też wymienić nasze nazwiska.
-Panie doktorze czy pamięć jej wróci?-zapytała Mechi.
-Tak ale bliscy muszą jej wszystko przypominać.
-A czy można do niej wejść?-zapytałem nie pewnie.
-Tak ale tylko jedna osoba bo pacjentka jest słaba.
-To ja idę.- zwróciłem się do swoich przyjaciół i wszedłem do sali.
-Jorge...-wyszeptała.
-Hej jak się czujesz?-zapytałem siadając na krzesełku obok niej.
-Dziwnie. Nie pamiętam nic po za planem nawet ile mam lat i kim są moi rodzice! To takie przygnębiające...-odpowiedziała słaba. Zobaczyłem w jej oczach coś w rodzaju strachu. Jedna łza spłynęła po jej policzku.
-Ciii, będzie dobrze, jestem tu, wszyscy tu jesteśmy i pomożemy czy odzyskać pamięć.-otarłem jej łzę i złapałem ja za rękę. Czułem że muszę być przy niej, że ona mnie  teraz potrzebuje.

piątek, 13 lutego 2015

Konkursowy OS "Tomasetta vs Leonetta" Autorka Stella Blanco

- Chłopaki przestańcie! - krzyknęłam. León Verdas i Tomas Heredia ciągle się kłócą, ale tym razem zaraz się pozabijają, na razie są tylko dość ostre słowa. Nagle Heredia uderzył Verdasa w twarz. Chcąc ich rozdzielić poleciałam na ścianę i uderzyłam o nią głową.
- Violetta! - krzyknęli równocześnie i podbiegli do mnie.
 - Nic ci nie jest? - zapytał jeden z nich.
- Tak, ale... Kim jesteście?
- Zadzwonię  na pogotowie - odezwał się drugi i odszedł.
- Jestem León, twój chłopak.
- Nie pamiętam cię - odparłam i złapałam się za bolącą głowę.
- Są już w drodze. Pamiętasz mnie jestem Tomas, twój chłopak - zaczęło mi się wszystko mieszać. To ile ja mam tych chłopaków?
- O poważnie?! Człowieku odpuść wreszcie, chyba nie myślisz, że namieszasz jej aż tak w głowie! - krzykną León i wziął mnie na ręce.
- Hola, hola. Puść ją! Jak długo jeszcze zamierzasz mieszać w naszym życiu?! - zatrzymał go Tomas. Już naprawdę się pogubiłam. To z którym ja w końcu chodzę? A może z żadnym.
- Co ci odpierdala człowieku?! Violetta nigdy nie była i nie będzie twoją dziewczyną! Zawsze chcesz nam wszystko zepsuć, prędzej czy później sobie wszystko przypomni i co wtedy zrobisz?! - Zdenerwował się brunet.
- Violetta ty zdecyduj. Ale najpierw przypomnij sobie wszystkie chwile jakie spędziliśmy we dwoje. Kiedy pocałowałem cię pierwszy raz na ławce w parku koło jeziorka, zachodziło słońce. Kiedy tuliłaś się do mnie podczas burzy albo oglądania horrorów. Kiedy zaprowadziłem cię w nasze sekretne miejsce pod wielkim dębem i przysięgłaś mi, że zawsze będziemy razem - powiedział Tomas, ale niestety nie przypominałam sobie, żadnej z tych rzeczy, spojrzałam na Leóna.
- To nie był z nim tylko ze mną. Violetta ufam ci i wiem, że wybierzesz dobrze - odparł León. Nie miałam pewności tylko wrażenie, że to Tomasa kocham. Podeszłam do niego i przytuliłam się. Objął mnie mocno i szepnął do ucha.
- Wiedziałem, że mnie wybierzesz - potem zwrócił się do Leóna - Możesz już iść León. I nie rób więcej z siebie takiego debila, nie wiem jak mogłeś sądzić, że namieszasz jej w głowie na tyle, żeby wybrała ciebie.
- Violetta, on cię oszukuje. Przypomnij sobie proszę - spojrzał mi w oczy. Podjechała karetka i wyszło z niej dwóch ratowników. Przebadali mnie i rzekli:
- Nic ci nie będzie. Pamięć wróci, ale niech najbliżsi przypominają ci poszczególne rzeczy. Głowa trochę poboli i przestanie - uśmiechnął się i wsiadł do pojazdu. Razem ze swoim kolegą z pracy odjechali, a ja podeszłam z Tomasem do jego samochodu. León odprowadził mnie wzrokiem, czułam to. Dojechaliśmy przed dom i weszliśmy do środka. Usiadłam na kanapie w salonie, a Tomas rozmawiał z gosposią Olgą, która opiekowała się mną kiedy rodziców nie było w domu. Amnezja nie obejmowała wszystkiego. Pamiętam, że mama i tata żyją w swoim świecie. Nie zwracają na mnie uwagi, to Olgita jest mi najbliższą osobą, traktuje ja jak ciocię.
 Minął tydzień, pamięć wciąż nie wracała, ale byłam coraz bardziej zamieszana jeśli chodzi o Tomasa i Leóna. Za każdym razem jak natknęłam się na Verdasa chciał mnie przekonać, że to jego tak naprawdę kocham, a ja za każdym razem coraz bardziej w to wierzyłam. Prawie całe wątpliwości straciłam podczas tego spotkania.
- Violetta proszę wysłuchaj mnie - stanęłam i odwróciłam się do niego dając mu znak głową żeby mówił. Zamiast tego wyjął z kieszeni zdjęcie i pokazał mi je. Byłam na nim ja i on. Przytulaliśmy się i śmieliśmy do obiektywu - Teraz mi wierzysz - uwierzyłabym gdyby nie to, że w TELEFONIE miałam takie samo zdjęcie, tyle że byłam na nim z Tomasem. Zamiast mu odpowiadać pokazałam mu fotografię - To Photoshop! - krzyknął - Cholera! Violetta przypomnij sobie wreszcie! Nie mogę bez ciebie dłużej wytrzymać! Proszę cię.
- Przestań León. Jestem z Tomasem, a ty tylko wszystko psujesz.
- Jesteś szczęśliwa? - zapytał. Nie wiedziałam co powiedzieć, w końcu nie byłam do końca pewna swoich uczuć - Zależy mi tylko na twoim szczęściu więc jeśli on ci je daje, to odpuszczę. Musisz tylko powiedzieć, że jesteś z nim szczęśliwa - W tym momencie, za mną pojawił się Heredia.
- Mówiłem ci, że masz się do niej nie zbliżać - powiedział ostro i objął mnie - Violetta zostaw nas na chwilkę samych, ok? Poczekaj w parku na ławeczce - uśmiechnął się. Odeszłam od nich, ale nie poszłam do parku na przeciwko. Schowałam się za rogiem budynku i trochę podsłuchałam o czym rozmawiają.
- Co ty sobie wyobrażasz człowieku! Jesteś jakiś psychicznie chory! Zostaw wreszcie Viole w spokoju! Co chcesz jej powiedzieć jak sobie przypomni?! Co chcesz jej powiedzieć jak Fran wróci z Włoch! Przecież powie jej, że była ze mną, a nie z tobą! - krzyknął León.
- Żeby przypomnieć sobie o tobie musiałaby spędzać z tobą czas. A skoro uwierzyła, że mnie kocha to uwierzy że Fran jest jej wrogiem, i że ciągle kłamie. Przegrałeś León, pogódź się z tym - powiedział spokojnie.
- Jak mogłeś mnie tak oszukać?! - wyszłam z ukrycia wrzeszcząc w stronę Heredi.
- Podsłuchiwałaś?! - chyba się zdenerwował.
- No i dobrze! Przynajmniej już wiem na czym stoję! Oszukiwałeś mnie przez ten cały czas! Jesteś podły! - wykrzyczałam mu prosto w twarz za co oberwałam w twarz tak mocno, że upadłam na ziemię. Przed oczami nie miałam już chłopaków i nie słyszałam co mówią, albo robią. Widziałam za to siebie i Leóna. Siedzieliśmy na ławce obok małego jeziorka. On nagle mnie pocałował. Obraz się zmienił. Teraz leżałam na łóżku wtulona w jego tors, a za oknem szalała burza. Kolejny obrazek przedstawiał nas uśmiechniętych od ucha do ucha. Bawiliśmy się jak dzieci na plaży. Chlapaliśmy wodą, "topiliśmy" się nawzajem, itp. Obrazki zaczęły gwałtownie przyśpieszać, były ich setki. Nagle wszystko zniknęło i znów byłam w ślepej uliczce. Rozglądnęłam się poszukując Leóna, wzrokiem. Zobaczyłam go, ale wcale mnie nie ucieszyło to c ujrzałam. Tomas miał w rękach nóż i chciał przebić mu serce!!! On jest szalony! León trzymał go jak najdalej od siebie, ale nie był w najlepszej pozycji i ostrze coraz bardziej się do niego zbliżało! Chwyciłam jakąś rurkę, którą miałam pod ręką i cicho podeszłam do chłopaków. Z całej siły uderzyłam Heredie, ale nie wiem gdzie, ze strachu zamknęłam oczy. Ktoś mnie przytulił.
- Spokojnie Violetta. Już po wszystkim - powiedział. Spojrzałam w oczy Verdasa.
- Przepraszam. Jak mogłam mu uwierzyć. Jak mogłam o tobie zapomnieć. Ja... Przepraszam León - wydukałam przez łzy.
- Już dobrze. Nie masz za co przepraszać - przytulił mnie do siebie. Podjechali policjanci, najwyraźniej zdążył jeszcze po nich zadzwonić. Tomas poszedł do więzienia, miał 19 lat. Rok później ja i León wzięliśmy ślub, a 9 miesięcy później pojawił się również nasz synek. Do tej pory żyjemy szczęśliwi i kolejne dzieciątko już w drodze. Cieszę się, że skończyło się tak, a nie inaczej.

Wyniki Konkursu!!!

Hey!!! W końcu mam wyniki konkursu!!!

1 miejsce otrzymuje Natalie Verdas!

2 miejsce wygrywa magda biernacka!

3 miejsce otrzymuje Stella Blanco!

Proszę żeby dziewczyny skontaktowały się ze mną w sprawie nagród :3
Dzisiaj dodam OS Stelli :D


Blair <33



poniedziałek, 9 lutego 2015

Ta wielka pustka...

Hey. Witam was tego smutnego (a przynajmniej dla mnie) dnia. Jak już większość V-lover wie w piątek zakończył się 3 a za razem ostatni sezon Violetty. Miał być wczoraj o 23 odcinek specjalny ale znalazłam tylko to :< Jeśli wy macie coś innego to prosiłabym o linka :> Jak dla mnie najlepszym zakończeniem Violetty byłby odcinek (ewentualnie taki filmik 15-20 ja ma być) ze ślubem Leonetty. Moim zdaniem to szczęśliwe życie w przyszłości jednej z najulubieńszych par serialu byłoby fajne ;) ewentualnie nie pogardziłabym nagraniem z za kulisów jak to kręcą itp. Nwm jak wy ale ja chociaż jeszcze serial trwa u nas w Polsce czuję taką wielką pustkę. Jest to też strach że niedługo i tutaj w Polsce transmisja się zakończy i już nigdy nie będę wyczekiwać 16 lub 20 albo wkurzać się gdy puszczą powtórki xD Wiem tyle że Violetta zostanie w naszych sercach na długo i nie zapomnimy tak szybko jak pokochałyśmy ten serial J Dla V-lovers Violetta to nie jest tylko „pusty serial dla nastolatek” jak niektórzy uważają. Dla fanek to coś więcej… Ten serial nauczył nas walczyć o marzenia, robić to co kochamy, nie ukrywać swoich uczuć a także jak uczyć się na błędach. Dzisiaj słuchałam takich spokojnych piosenek z Violetty jak np. Te creo, Habla si puedes. No może nie tyle spokojnych ale nie takich radosnych i jak dla mnie do tej sytuacji najbardziej mi pasuje Te esperare. Osobiście kocham tą piosenkę i te jej słowa *.* „Będę czekać aż wrócisz I zrobię wszystko, żeby znowu Cię zobaczyć”. Czy to wam nie pasuje do tej chwili? Bo mi bardzo <3 Nwm jak przeżyję bez Violetty ale cieszmy się że jeszcze ją mamy nie to co argentyńskie i hiszpańskie V-lovers. Współczuję im :< No cóż to tyle. Chciałam podzielić się z wami moimi emocjami a teraz idę pisać rozdział 23 na CUTMWR.
Bay misiaki ;****


Blair <33

sobota, 7 lutego 2015

OS na konkurs :3

Tamtego dnia wiedziałam jedno… To że to on zniszczył moje życie…
W końcu wracam do Buenos Aires. Po tym roku bez niego tak bardzo się cieszę na nasze spotkanie. Wiedziałam gdzie go szukać. Pobiegłam do naszego parku. Lecz to co zobaczyłam nie było miłym widokiem. Owszem był tam. Ale nie sam… Siedział z Lodovicą na naszej ławce pod naszym drzewem i się obściskiwali. Moje serce pękło na milion kawałków. Z oczu popłynęły łzy. „Jak on mógł?” „Dlaczego?” „Zapomniał już o mnie?”. Te pytania zaplątały mi się w głowie. Gdy ich już nie było, wróciłam tam. Spojrzałam na nasze drzewo na którym, kiedyś widniał napis „Jorge + Tini = Jortini Forever”. Teraz było to serce w którym było „Jorge + Lodovica = Jorvica” . Znowu się rozpłakałam bo tamten napis był zamazany a ten obecny bardzo starannie zabezpieczony. Natychmiast wyjechałam z powrotem do Los Angeles…
Minęły już 3 lata… A ja nadal pamiętam i odczuwam ten ból. Gdy przyjechałam z powrotem do LA poznałam Ruggero,  który pomógł mi się nie załamać do końca. Do dziś jest moim jedynym przyjacielem i wie o mnie wszystko. Ufam mu bezgranicznie. Tylko przy nim jestem normalna. Stałam się cicha, zamknięta, nieśmiała, małomówna-czyli jestem przeciwieństwem mnie… Ale gdy koło mnie jest Rug mogę być sobą bo zapominam o tym bólu. Teraz idę parkiem w gwieździstą noc. Nagle zauważam Rugg’a idącego w moją stronę. Jest boski jak nigdy, zbliżamy się do siebie patrząc sobie w oczy. Po chwili jesteśmy tak blisko że czuję jego oddech.
-Nawet jak długo na to czekałem…- szepnął do mojego ucha i wbił się moje usta. Oddałam pocałunek a on przygniótł mnie do drzewa, włożyłam ręce w jego włosy i oplotłam go nogami. Całowaliśmy się tak gdzieś z 20 minut po czym pojechaliśmy do niego. Wziął mnie na ręcę i zaniósł do sypialni gdzie już wiadomo co się stało…
2 lata później
Dzisiaj przyjeżdża brat mojego narzeczonego ze swoją dziewczyną. Tak narzeczonego! Oświadczył mi się!!! Jestem przeszczęśliwa. Wszystko jest jak z bajki. Mam przyjaciół, narzeczonego, ukochanego psa, dom i pieniądze. Czego mi więcej potrzeba? Pracuję jako sławna modelka. Często chodzę z Mechi, Cande i Albą na mały shopping i do kawiarni. Całą paczką wybieramy najlepsze kluby i pędzimy na imprezy. Żyć nie umierać… Właśnie idę miastem kiedy na kogoś wpadam.
-Przepraszam-burczę.
-Kiedy zrobiłaś się taka groźna?- słyszę ten głos. Podnoszę wzrok.
-Nic mi nie powiesz?- zadaje kolejne pytanie. Patrzę na niego z bólem w oczach do których napływają łzy. Spogląda na mnie zdziwiony? Zmartwiony? Zdezorientowany? O co tu do cholery chodzi?!
-Ej co się stało? -łapie mnie za ręce które od razu wyrywam.
-Zostaw mnie.- warczę.
-Co się z Tobą stało?
-Nic wracaj do swojej dziuni.-moje łzy zaczynają się uwalniać na myśl o tym że mnie zdradził…
-Z kąt ty wierz o Stephi?
-O no proszę Lodovica ci się znudziła to masz następną do pieprzenia?!
-Co? Nie! I z kąt ty wierz o Lodo i Stephi?
-Nie ważne nie zbliżaj się do mnie! Zapomnij o wszystkim co było! Ja jestem szczęśliwa! Bez ciebie…- ostatnie słowo wyszeptałam i odeszłam ze łzami w oczach. Szybko się ogarnęłam i z uśmiechem na ustach weszłam do domu. Powitała mnie Luna a gdy weszłam do salonu ujrzałam mojego narzeczonego i wpiłam się w jego usta. Po przywitaniu zabrałam się za robienie obiadu na spotkanie z bratem i szwagierką mojego chłopaka. Już nic mi nie zepsuje tego dnia… Nawet Blanco. Po przygotowaniu całego stołu poszłam na górę się ubrać. Założyłam to. Usłyszałam dzwonek do drzwi więc zeszłam i poszłam otworzyć. To co tam ujrzałam zwaliło mnie z nóg… Była tam lalka
Barbie z sylikonowymi cycami i toną tapety na twarzy oraz Blanco!!!
-Jorge?!
-Tini?!
-Znacie się?- zapytał mój narzeczony który nie wiem kiedy pojawił się za mną.
-Taaa niestety.
-Niestety?
-Pamiętasz jak opowiadałam ci o osobie która zniszczyła mi życie? To właśnie twój braciszek!- powiedziałam cierpko. Rugg zrobił wielkie oczy a Jorge zdezorientowany spuścił wzrok.
-Hello? Ja też tu jestem!!!-krzyknął ten plastic piskliwym głosem.
-Na serio? Oh jaka szkoda!- krzyknęłam i wybiegłam do parku. Znowu się rozpłakałam, usiadłam na ławce bezradna.
-Tini nie uciekniemy przed przeszłością…- usłyszałam głos Jorge.
-A chciałabym…
-O co ci chodziło z tym że zniszczyłem ci życie?
-Naprawdę nie wiesz?- kiwnął głową.
-Gdy wróciłam do Buenos Aires 5 lat temu to zobaczyłam jak obściskujesz się na naszej ławce z Lodovicą. Do tego napis na naszym drzewie był skreślony i powstał nowy…
-Ja nie wiedziałem że wróciłaś… Wtedy nie myślałem że kiedy kol wiek cię zobaczę.ale nigdy o tobie nie zapomniałem…
-Czyli ty nadal mnie kochasz?
-Tak- złączyliśmy usta w pocałunku.

6 lat później


Siedzę z moim mężem na ławce. Nasze dzieci się bawią. Jestem w ciąży z naszym 3 dzieckiem.  Cieszę się że wtedy do siebie wróciliśmy. Jestem szczęśliwa. Rug nie był jakoś obrażony za to że go zostawiłam i jest teraz z Cande. Ja niedługo urodzę Milenkę i wszystko będzie w po rządku.  Jorge  pracuje jako biznesman i dużo zarabia. Jest cudownie. W końcu moje życie nabrało kolorów...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej o to mój OS na konkurs :3
Jak dla mnie jest Ok ;D
A jak wam się podoba? 
Czekam na opinie :***
Papa :*

Blair <33

Rozdział 2 - "Zrezygnuj z Roli..."

Rozdział dedykuję Tini Verdas *.* Której blog jest wspaniały <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Peter...
-I co teraz też mi powiesz że nic do niego nie czujesz?! Wszystko widziałem! Ty grasz tak jak byś na serio z nim była!!!
-Peter ja po prostu staram się jak mogę! Wczuwam się w bohaterkę i tyle! Dlaczego mi nie ufasz?! Kocham Cię, a ty w to nie wierzysz! Co ja mam zrobić?! No powiedz co?!-zaczęłam płakać.
-Zrezygnuj z roli...-powiedział cierpko.
-No ciebie to chyba Bóg opuścił! Nigdy nie zrezygnuje z tego co kocham! Jesteś zwykłym egoistą!!! Nigdy o mnie nie myślisz!!! Nie zrezygnuje z roli!!!-wykrzyczałam płacząc.
-Nie zrezygnujesz z roli? Z tego co kochasz? Chyba raczej z całowania Jorge!!! Bo przecież to najbardziej kochasz w tej swojej pieprzonej roli!!!
-Dobrze wież że tak nie jest.-w środku biłam się z myślami.
-Martina ja już tak dłużej nie mogę!
-Co chcesz przez to powiedzieć?-zaczęłam cała drżeć.
-To koniec.-wyszedł trzaskając drzwiami.
Zsunęłam się bezradnie po ścianie i schowałam twarz w dłonie. Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie odzywałam się tylko ciągle szlochałam. Po chwili ten ktoś wszedł.
-Tini reżyser cię woł... Ej co się stało?!-usłyszałam na początku melodyjny a po chwili zmartwiony głos Jorge.
-Peter... o-o-nnn ze m-m-ną -ze-ze-zerwał.-wtuliłam się w Jorge i zaczęłam moczyć jego koszulę.
-Ciiii będzie dobrze. Nie martw się on nie jest wart twoich łez.-pocieszał mnie szatyn.
-Ale ja go kocham...

*

Idę do domu. Może Peter to przemyślał i mi wybaczy... Jednak moje nadzieje prysły gdy zobaczyłam go z moimi walizkami przed naszym jego domem. 
-Peter ja...
-Wypierdalaj!
-Peter proszę cię...
-Wypierdalaj powiedziałem!!!-krzyknął i mnie popchnął oraz trzasnął drzwiami. Spadłam ze schodów i poczułam przeszywający ból w okolicach głowy. Usłyszałam tylko jak ktoś woła moje imię, potem była już tylko ciemność...

Jorge

Od ponad 15 minut próbuję obudzić Tini, a ona nie reaguję. Postanowiłem zadzwonić po karetkę. Po pięciu minutach zabierali ją już do karetki. Na szczęście pozwolili mi jechać razem z nią. Na miejscu zadzwoniłem po naszych przyjaciół, zjawili się natychmiastowo. Poprosiłem Samu i Nico żeby zabrali jej walizki do mnie. Tini jeży właśnie na sali a obok niej stoją lekarze. Nagle maszyny zaczęły pikać a chyba z pięciu lekarzy biegać wokół niej. Nie wiedzieliśmy co się stało. Po chwili wyszedł lekarz i wszyscy wstali na równe nogi.

Stephi

Gdzie ten Jorge!? Miał być godzinę temu! Już i tak jestem wkurzona przez to że musiał całować się z tą suką Martiną! Zadzwonie od niego.
-Halo?
-Jorge gdzie ty jesteś masz mnie zawieźć do fryzjera a potem do kosmetyczki i iść ze mną na zakupy!
-Nie mogę Tini jest w szpitalu.
-No i?
-To że nigdzie cię nie zawiozę! Pa!!!
Jak on może?! Zemszczę się na tej kurwie!!! Zresztą na Jorge też!!!

Jorge

Lekarz nie miał dobrych wieści. Gdy je usłyszałem aż opadłem na krzesło...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej :)
O to rozdział 2 :D
Mi się podoba :)
Jest krótki ale ja muszę sprzątać bo jutro mam imprezę urodzinową ;D
No to rozdział w przyszły weekend ;p
Zapraszam na bloga którego przejęłam po Weronice Salvatore :*
Niedługo rozdział 23 ;*
No to tyle :*
Bayoooo ;3

Blair <33

Nowy Blog *.*

A ja anowu zanudzam notkami zamiast dać rozdział... Taaa ale mam noweego bloga! Przejęłam bloga Weroniki Salvatore i teraz będę też tam pisać!!! Ale się jaram :D No to tu macie bloga ->KLIK
No to tyle dzisiaj pojawi się tutaj rozdział!!! :*

Blair <33

piątek, 6 lutego 2015

Ważna Notka!!!

Powiadamiam że rozdziały będą dodawane w weekendy!!! Zapraszam do zakładek które świecą pustkami!!!

Blair <33

Notka

Hej to nie rozdział ;p. No więc zmieniłam wygląd bloga itp. Myślę że on na trochę zostanie ;) Co do rozdziału to jutro jak dam radę bo w niedzielę wyprawiam urodziny i wiecie przygotowania xD Mam już pomysł ale muszę jeszcze pisać OS na konkurs więc to tyle do zobaaa :*

Blair <33

poniedziałek, 2 lutego 2015

Ważne!!!!!

UWAGA!!! Zawiodłam się na was :< Konkurs na OS jest do 8 lutego a wpłynęły mi tylko 2 prace :< Od Natalci i Vicki Blanco :/ Co się stało? :( Miśki ja w was tak wierzę :/ No ale tu dodam nagrody to może was zachęci...

1 miejsce
Reklamowanie bloga przez tydzień
Dedyk pod 3 rozdziałami
Możliwość napisania rozdziału i OS'a na bloga
Keep Calm, dedyk i kolaż zrobione prze ze mnie

2 miejsce
Reklamowanie bloga przez 5 dni
Dedyk pod 2 rozdziałami
Możliwość napisania rozdziału na bloga
Dedyk i kolaż zrobione prze ze mnie

3 miejsce
Reklamowanie bloga przez 3 dni
Dedyk pod 1 rozdziałem
Możliwość napisania OS'a na bloga
Dedyk zrobiony prze ze mnie

Z poważaniem Blair <33

Obserwatorzy